Lego Batman: Film – najlepszy film o Batmanie od… dawna?


LEGO Powiem wam szczerze – nigdy nie dorastałem z klockami Lego. Były one dla mnie zawsze, czy raczej dla moich rodziców, zwyczajnie zbyt drogie w związku z tym jakoś nie załapałem się na ten fenomen. Układanie tych klocków dzisiaj to już zwyczajnie nie to samo. OK, dobra, nieważne – cofam wszystko to, co powiedziałem – Lego jest zajebiste niezależnie od tego w jakim wieku się z nim zapoznasz. Ale nieważne, nie o to chodzi, ja nie o tym. To, co chciałem powiedzieć to fakt, że jakimś cudem na bazie klocków stworzono wybitną animację. Lego Movie było powiewem świeżości – z jednej strony był to bowiem film kreatywny swoją formą, a z drugiej mający też coś mądrego do powiedzenia i miał przy okazji fantastyczną parodię Batmana. I tenże właśnie Batman, ku niczyjemu zaskoczeniu, stał się protagonistą spin-offu mającego szansę być najlepszym filmem o Batmanie od… powiedzmy, że od dawna. A już na pewno tym filmem o Batmanie, który chociaż da nam odrobinę rozrywki i komiksowej radochy, ale czy tak faktycznie jest? Tak! Jasne! Lego Batman Movie to porządna, zabawna historia nabijająca się oczywiście z długiej historii, czy obecności postaci Batmana w popkulturze – – zarówno w filmach, komiksach, gdziekolwiek. Tyle, że jest to parodia zrobiona tak, jak trzeba – na modłę zasady, że musisz przede wszystkim kochać materiał źródłowy. I tutaj zdecydowanie czuć, że autorzy zwyczajnie wiedzą kim jest Batman, wiedzą o co w tej postaci chodzi i znakomicie balansują przegięty portret egotystycznego dupka przekonanego o własnej wspaniałości z nieco mniej oczywistymi elementami charakteru tej postaci. Co najważniejsze mimo, że Lego Batman Movie to po prostu jedna wielka seria gagów, to film zdecydowanie broni się jako fabuła sama w sobie. Nie jakaś wybitna fabuła, nawet nie w połowie tak interesująca jak przy okazji Lego Movie, ale w tej konwencji zdecydowanie działająca. Jasne – w swojej esencji to po prostu sztampowa historyjka, gdzie nasz bohater musi odkryć to co w życiu ważne i przejść duchową przemianę, ale hej, naprawdę doceniam fakt, że faktycznie udało się tę drogę czy zmianę zarysować. Ten plastikowy ludzik ma o wiele bardziej przekonujący character arc aniżeli bohater Bena Afflecka w wiadomym filmie. Co więcej dzieciaki siedzące na sali kinowej na pewno będą się cieszyć z tej całej masy żartów, które na pewno załapią, do tego morał filmu jest zdecydowanie wartościowy i mądry, ale także takie stare dziady jak ja będą się dobrze bawić wyłapując te wszystkie żarty i aluzje zrozumiałe dla ludzi, no, przynajmniej trochę zorientowanych w historii Batmana w komiksach i tak dalej. No, dla każdego coś miłego, co z drugiej strony oznacza jednak, że film jest jednocześnie dość nierówny. Pracowało przy nim pięciu scenarzystów i to trochę widać – poziom żartów jest bardzo różny. I to nie jest specjalny problem, bo nie będę narzekał, że w filmie o klockach Lego, no, znajdą się dowcipy zrozumiałe dla małych dzieci, ale rzecz w tym, że w którymś momencie całość po prostu łapie zadyszkę. Początek filmu jest niesamowity – mamy masę akcji, dużo naprawdę znakomitego humoru i generalnie popis całej ekipy twórców – od scenarzystów przez reżysera po specjalistów od animacji.
Potem mamy bardzo poruszające sekwencje z samotnym Batmanem, jednak następnie tempo mocno spada, a coś co zapowiadało się na zaskakującą jazdę bez trzymanki w stylu Lego Movie zamienia nam się w dość przewidywalną historię o superbohaterze, który musi dorosnąć do swojej roli. Wciąż doceniam parę rozwiązań fabularnych w dalszej części filmu, które uciekają od sztampy, ale nie sposób się nie rozczarować po tym znakomitym początku, widząc, że jednak trochę zabrakło tutaj pomysłów na drugą połowę filmu. No, jeszcze końcówka finału daje radę, ale ta środkowa część zdecydowanie odstaje. Jestem też lekko rozczarowany doborem bohaterów – jasne, to jest film o Batmanie więc jest on tutaj na pierwszym planie i to jest rozumiałe, ale jeśli po trailerach czy grafikach promocyjnych oczekiwaliście jakiegoś szerszego udziału na przykład Ligii Sprawiedliwości czy innych klockowych ikon popkultury, tak jak w Lego Movie, no to, żeby nie spoilować powiem, że… trochę ich jest. Tyle, że myślałem, że będzie więcej, albo będą odgrywać ciut większą rolę, szczególnie kiedy zobaczycie jakie osoby podkładają głosy pod te wszystkie drugo czy trzecioplanowe postacie. A i naprawdę nudzi mnie parodiowanie Supermana wiecznie jako tego narcystycznego snoba, bo ten żart się już naprawdę postarzał, ale to nie jest aż tak istotne. Natomiast muszę wspomnieć o tym, że znów mamy film gdzie głównym zagrożeniem jest wielka, energetyczna dziura w niebie, co prawda bez snopu światła, ale jednak. Można to mimo wszystko podciągnąć pod parodiowanie kolejnego elementu obecnego w co drugiej superprodukcji hollywoodzkiej, ale po prostu jakoś tego nie odczułem. Realizacja też, moim zdaniem, wypada nieco słabiej niż w poprzedniku – – animacja nie odwzorowuje tak idealnie poklatkowego ruchu klocków i przez większość czasu wygląda… jak zwykła animacja komputerowa. Choć akurat tekstury dają radę – wciąż te postacie wyglądają jak plastikowe, klockowe ludziki, a nie po prostu cyfrowe modele. No i projekt Gotham, czy Batjaskinii, albo te wszystkie żarty związane z tym, że bohaterowie to plastikowe ludziki z dość ograniczonymi możliwościami fizycznymi, żyjącym w świecie złożonych z klocków, no, dalej robią robotę. Muzyka również jest dobrana odpowiednio, ale brakuje takiego wkręcającego się w głowę kawałka jak “Everything is Awesome”. No i głosy… z tymi bywa różnie. Will Arnett czy Michael Cera wypadają znakomicie, ale na przykład Zach Galifianakis jest kiepściutki. Nie mam pojęcia jaki był pomysł na tego Jokera, ale efekt jest bardzo nijaki. Wiecie, co by było fajne? Gdyby zatrudnić Michaela Keatona do tej roli – wyobraźcie to sobie. Tyle, że to wszystko to i tak lepsza opcja niż polski dubbing. Ten jest absolutnie fatalny i gorąco go odradzam. Nawet nie chodzi tutaj o głosy aktorów, bo te ujdą w tłoku, choć, ponownie – Joker jest całkowicie bez wyrazu, a odtwórcy Batmana sporo jednak brakuje do genialnego Willa Arnetta, ale samo tłumaczenie jest kiepskie. Oryginalne żarty giną gdzieś – masowo – po drodze, a dialogi są zwyczajnie mało zabawne. Wiecie – cały motyw przewodni, ten running joke całego filmu polega na tym, że Batman i wszystkie związane z nim postacie zazwyczaj pokazywane w bardzo poważny sposób, bardzo dramatyczny sposób, tutaj mówią zupełnie luzackim, potocznym językiem. Tyle, że polscy tłumacze natrafili na pewien problem – – jak tu połączyć taką luźną potoczną mowę z, jednak, poprawnością językową? Więc wiecie jak to się zwykle kończy… “No – jest moc. Git sprzęt co…” Wyszło więc jak zwykle i dialogi brzmią jakby, po prostu, dorośli ludzie desperacko próbowali naśladować język młodzieży. No, brzmi to naprawdę nienaturalnie i aktorzy faktycznie robią co mogą, ale nie udaje im się tego wiarygodnie sprzedać. Do tego masa dialogów jest zwyczajnie zmieniona względem oryginalnych. Nie wiem czemu, bo często nie było ku temu wyraźnego powodu. “Poczynając od wychowania adoptowanego młodzieńca – Whoooooo! – To miał być taki… zabójczy żart” [ Śmiech z offu ] Dlatego, jeśli w waszym mieście (tabelkę wklejam w opisie) jest możliwość obejrzenia tego filmu w wersji z napisami, to zdecydowanie polecam tę właśnie wersję i mówię to jako osoba, która była na obu. Wersja oryginalna zwyczajnie brzmi lepiej – piosenki są lepsze, żartów jest więcej, gry słowne wam nie umkną i tak dalej. A wersja polska jest taka… no… no nie wiem. Byłem na niej pierwszej i wyszedłem z kina z myślą, że.. no taki sobie ten film był i nie wiedziałem czy to kwestia tego, że faktycznie produkcja była na takim niskim poziomie, czy to właśnie tłumaczenie. I teraz po wersji z napisami wiem już, że to kwestia tego drugiego. No i upewniłem się, że w przypadku tak mocno zakorzenionych w popkulturze komedii – – no nie ma siły – trzeba się zapoznać z oryginałem. I myślę, że to jest bardzo dobry suplement do jednego z moich ostatnich materiałów (tutaj macie podlinkowane) że zwyczajnie idąc na wersję z polskim dubbingiem nie dostajemy tego, co zaplanowali twórcy, nie dostajemy tego skończonego dzieła, które twórcy przygotowali nam. Tylko… dostajemy suplement, coś zmodyfikowanego po drodze i zwyczajnie nie mogę się na coś takiego godzić. Wracając jednak do samego filmu – jak pewnie zauważyliście sporo tutaj porównuję Lego Batmana do Lego Movie. No i to porównanie nie wypada najlepiej dla najnowszej produkcji. Tyle, że umówmy się, to jest naprawdę bardzo wysoko zawieszona poprzeczka. Kiedy natomiast porównamy Lego Batman Movie do ostatnich parodii jakie dostajemy od Hollywood, do ostatnich filmów o Batmanie jakie dostajemy od Hollywood, czy w ogóle do ostatnich komedii jakie dostajemy od Hollywood, no to wówczas… trzeba powiedzieć, że jest to jedna z lepszych produkcji tego typu jakie można obejrzeć. Jasne – sporo temu filmowi brakuje do wielkości, ale jeśli chcecie iść na seans i wspólnie z bardzo zróżnicowano wiekowo salą pośmiać się trochę z Batmana i jego popkulturowej otoczki, no to nie będziecie zawiedzeni. Jasne, że mogło być lepiej i szkoda, że nie jest, bo na pewno był tutaj potencjał na jakąś definitywną parodię superhero w ogóle, ale jeśli, tak jak ja, lubicie parodie Mela Brooksa, czy Jima Abrahamsa czy braci Zuckerów, to od razu polubicie też Lego Batmana. No dobra, ten zestaw, słuchajcie, już rozpakowałem, więc będzie mi tutaj dumnie służył jako dekoracja kadru, ale mam dla was coś takiego. O. I to można wygrać, to jest dla was, od Lego, oryginalne. Musicie wejść na bloga, link macie w opisie, tam znajdziecie warunki konkursu, co trzeba zrobić i w jaki sposób można otrzymać ten oto zestaw z Lego Batmanem, misterem Freezem i wiecie co? Dam wam jeszcze to, o – to będzie nagroda pocieszenia, także będą dwie nagrody do wygrania – niech stracę. Tak naprawdę to nie stracę bo dostałem to rozdania od Lego, więc wielkie dzięki, ale ciii… No i na sam koniec zapraszam jeszcze na ichabod.pl – nową wersję bloga, przystosowaną do oglądania wideo. Macie tam też masę archiwalnych tekstów i na przykład odcinków podcastu, które myślę, że warto nadrobić jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił. Wystarczy w sumie wpisać odpowiednią frazę w wyszukiwarkę i macie tam masę, masę treści. Prosiłbym was też o informacje co jeszcze nie działa, co trzeba poprawić, albo na przykład jaki to film zniknął z kanału, z jakiegoś tam powodu i jaki chcielibyście obejrzeć, bo mogę zawsze zrobić reupload. No dobra, słuchajcie, tyle ode mnie, dajcie znać, jak wam się film podobał, co wy myślicie o tej produkcji i widzimy się w kolejnych materiałach. Dzięki za uwagę, cześć!

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Post navigation

100 thoughts on “Lego Batman: Film – najlepszy film o Batmanie od… dawna?

  1. Byłem na tym kilka dni temu i mam 1 pyt dlaczego Jocker nie wrócił do tego więzienia w chmurach w końcu batman obiecał że wszyscy wrócą.

  2. Dla mnie Lego Batman jest sporo lepszy od Lego The Movie (choć może to wynika z faktu iż pierwszy widziałem w oryginale a drugi z polskim dubbingiem :). Najlepszy film o Batmanie od czasu pierwszego Batmana Burtona. :3

  3. Ichabod, czy po pozytywnych odczuciach po Lego Movie i Lego Batman Movie, pójdziesz na kolejny film tego uniwersum, czyli Lego Ninjago Movie

  4. Na blogu zarejestrowany nie jestem, ale poza konkursem – Ja bym widział Terminatora! Po prostu widzę oczyma wyobraźni, jak twórcy rozwiązują problem, czy Szfarc powinien przyjść z Phantom Zone, czy powinien być protagonistą (parodia podróży w czasie byłaby pewnie nieziemska). No i sam Szfarc w LEGO ^^

  5. Alfed miał fantastyczny głos, fajnie wypadła też Rosario Dawson jako Barbara Gordon, dobrze dobrany głos i fajnie napisana postać. I świetnie że ją postarzyli, przynajmniej jej "romans" z Batmanem nie jest creepy.

  6. Szczerze to chciałem iść na początku na wersję z dabbingem bo nie przepadam za napisami bo zawsze myśle że coś mi umknie i na czymś stracę ale wszyscy mówią że dabbing w tym filmie jest słaby . To myśle że pójdę na wersje z napisami i mam nadzieje że dialogi nie będą za szybkie

  7. Bo to był Joker dla tej shipującej części fandomu. I w tej roli się świetnie sprawdził i był słodziutki. Żart może średnio na poziomie idei klockowego miasta z fantazji bawiącego się dziecka, ale na moim seansie odzew był niemal powszechny, a ze strony damskiej części widowni to już w ogóle :P.

  8. Okazało się, że w kinie do którego zwykle sobie dojeżdżam nagle pojawił się bez ostrzeżenia jeden seans z napisami w sobotę. Mam nadzieję, że w następną też będzie dostępny.

  9. A myślałem że jestem wybredny jeśli chodzi o filmy bo mi wersja z dubbingiem się podobała film 9/10 wiem ocena liczbowa 😛

  10. Bardzo liczyłem na to, że głos Jokera będzie podkładał Mark Hamill, w grach z serii Batman wychodziło mu to na prawdę nieźle.

  11. Tak mnie zainspirowałeś do pochylenia się nad tematem dubbingu. Jestem anglistką z hyziem na punkcie przekładu, starym prykiem, a utrzymywałam, że nie jestem w stanie cieszyć się z ponownego oglądania filmów animowanych, które wcześniej polubiłam z dubbingiem, a nawet nie mogłam skupić się na tych bez. :/ Oryginalny Shrek nic na mnie nie działa, ale sięgnęłam po mój najulubieńszy – Iniemamocni, którego polskie głosy uwielbiam (Fronczewski, Segda, Stenka, Gąsowski, Adamczyk nie denerwujący). Włączałam to głos, to napisy angielskie, i doszłam do dość melancholijnych wniosków – tak naprawdę ogromna część dialogów jest daleka tonalnie od oryginału i zamysłu Brada Birda. :/ W teorii rozróżnia się dubbing także jako lokalizację, czyli nie tylko przekład języka A na B, lecz skrojenie "tekstu" na potrzeby medium, rozważane zwłaszcza w animacjach w erze globalizacji (na przykładzie żartów o "Na dobre i na złe" w Shreku 2 czy Biedronce gdzieś indziej widać, że może iść to za daleko i szybko "zczerstwiać" tłumaczony film) Oryginał ma o wiele subtelniejszy humor, miejscami nie aż tak rubaszny; o ile jestem w stanie zrozumieć dociśnięcie stylu przekładu na rzecz rekompensaty elementów nieuniknienie gubiących się w przekładzie, to jako fanka i purystka nie znajduję wytłumaczenia dla zamienienia legendarnego już w internetach dialogu Mrożona z żoną (Greater good? I'm your wife! I'm the greatest good itd.) na jednorazową taniochę w stylu "miałeś iść wynieść śmieci", choćby podany przez Hannę Śleszyńską. 🙁 Tu myślę jest pies pogrzebany – chodzi o kompromis, który jest fizycznie wykonalny dla tłumacza, nie zajechany dla maksymalnej beki i kasy przez dystrybutora, wykonany przez kompetentną i dobraną obsadę (nie Pana Mariolkę (pls) w Vaianie) i przejdzie kontrolę coraz to bardziej świadomych odbiorców. Może powinniśmy mówić o filmach dubbingowanych jako osobnym gatunku, który może grzać serca dzięki polskim wersjom? – aktorskie Asteriksy: kontra Cezar i Misja Kleopatra są u mnie zawsze na propsie, gdy lecą w TV. 🙂 Iniemamocni też.

    W regionie nie znajdę Lego Batmana z napisami, dlatego najpierw spróbuję jeszcze raz skupić pełną uwagę na Lego Przygodzie w wersji oryginalnej. 🙂

  12. Ja kurna poszedłem na Batmana do kina, ale idiota mi biletów nie sprzedał. Z racji iż nie jestem pełnoletni chciałem kupić ulgowy. Gościu kazał pokazać legitymację (której oczywiście nie miałem) , żeby wiedział że chodzę do szkoły lub czy wgl mogę ten film oglądać. No to stwierdziłem, że walić, jak nie mogę udowodnić że mogę mieć ulgowy to biorę normalny. Ale nie! Muszę mieć dowód osobisty żeby wiedzieli że jestem dorosły!

  13. Ja miałbym w sumie do Cb pytanie, bo nie widziałem tego filmu a u mnie będzie puszczany dopiero od piątku a ciekawość mnie strasznie zżera. Mianowicie: Na jednym z trailerów przez kilka sekund za Batmanem można zobaczyć armie Daleków. Moje pytanie brzmi, czy ta scena w ogóle pojawiła się w filmie a jeśli tak to czym sam Doctor też się tam pojawia. Spoilery mi nie straszne a serio nie wytrzymam.

  14. Byłem dzisiaj w kinie i niestety w Heliosie był sam dubbing. Żałuję, lecz film pomimo bólu dubbingu polskiego mi się podobał 🙂

  15. Nie wiem czy oryginalnie też tak było, ale w polskim dubbingu był podtekst e-mailowy o "Powiększaniu tego i owego". Tylko Dubbing był w kinach ;-;

  16. Byłem na wersji z dubbingiem i nie był taki zły ja bawiłem się świetnie i teraz zamierzam się wybrać na wersję z napisami

  17. Lekkie SPOJLERY poniżej.

    Co mnie zastanawiało od momentu gdy pojawili się ci wszyscy złoczyńcy z Phantom Zone, to jak to jest że oni mogli ich wszystkich tam użyć pod względem prawnym? Czy parodie mogą wykorzystywać postaci z innych, zapewne licencjonowanych, filmów/książek? Czy po prostu Lego, które i tak ma jakieś umowy na tworzenie klocków/gier z tymi postaciami dobrze po prostu konstruuje te umowy i pozwalają one również na takie wykorzystanie?

  18. Dzieci zrozumieją te żarty? U mnie w mieście sala była pełna, My z znajomym śmialiśmy się jak porąbani, a przez cały film nie zaśmiało się żadne dziecko, raz jakiś rodzic. Właśnie chodzi o to, że ten film nie jest przeznaczony dla najmłodszych. Film nawiązuje do różnych filmów które nieraz nie są przeznaczone dla dzieci i zawiera masę żartów podtekstowych.
    Film jest niesamowicie zabawny. Ale na pewno nie dla małych dzieci 🙂

  19. To uczucie kiedy wszystkie twoje koleżanki idą z chłopakami na LaLa Land albo Greya w walentynki a ty idziesz sama na Lego Batman :')

  20. Ja byłem na napisach. Zapełniona była połowa sali i była tylko jedna matka z dziećmi, która z resztą wyszła w połowie filmu, tak to samo dorośli.

  21. Powiesz mi co zrobiłeś żeby dostać polybaga z Batmanem i Batsygnałem? Bardzo fajny film (i Batman i twój) 😉

  22. Mówisz że nie ma tam żadnego wkręcającego się utworu a ja już 10 raz słucham piosenki z clipu "Batman vs Villains".

  23. W każdym innym przypadku bym przyklasnął w kwestii narzekania na dubbing. Jednak przy produkcjach animowanych, czyli również "Lego Batman", warto zdać sobie sprawę z tego, że są to filmy przeznaczone głównie dla młodszych widzów (rozumiałbym krytykę, gdyby sprawa dotyczyła np. w "Sausage Party"). Podejrzewam, że ten "młodzieżowy" język jest również efektem tego, że filmy animowane są przeznaczone głównie dla dzieci. Byłem na wersji dubbingowanej "Lego Batman" i wcale nie czułem się zażenowany. Oczywiście jak film wyjdzie na dvd/br to obejrzę również wersję oryginalną.

  24. A to ciekawe, bo po mojemu tlumaczenie bylo bardzo dobre, gra aktorska tez, a film wydal sie lepszy (a na pewno smieszniejszy) niz Lego Przygoda. Czy to jakiś… zabójczy żart? ;D

  25. dubbing, dubbing-iem w zasadzie wszystkie filmu z orginalna sciezka dzwiekowa brzmia lepiej. "Polski" Shrek byl niezly, ale to co Eddie Murphy zrobil dla tego filmy to mistrzostwo swiata:-)

  26. Ja za to chciałbym aby to wszystko poszło o krok dalej i żeby bohaterowie z DC spotkali się z bohaterami z Marvela. I oczywiście to wszystko w jednym filmie LEGO

  27. Tylko Superman jest snobem i nie wiem czego się czepiasz.

    Film świetny i wymiata i niestety oglądałem tylko w Polskim dubbingu….czekam aż dadzą na HBO 🙂

  28. najlepszy żart był że batmana lokaj kiedy spadał z samolotu to batman powiedział że jego lokaj prawie by został na ulicy kto wie oco chodzi

  29. Szczerze trochę nie rozumiem krucjaty anty-dubbingowej. Jestem zdania, że jak komuś nie odpowiada, niech ogląda z napisami, ot co. Tak naprawdę w kinie oglądanie czegoś z napisami mija się trochę z celem, po pierwsze trzeba mieć dobrą miejscówkę, po drugie, i tak, jak nie przeczytasz od razu, to nie cofnie nikt dla ciebie specjalnie filmu. Ja jestem zwolennikiem dubingow we wszelakich animacjach, tam tak czy siak aktorzy nawet w oryginalnej wersji grają głosem, a dubbing zawsze kulturowo zbliża dzieło do odbiorcy, a to chyba jest najważniejsze, by dzieło dotarło do odbiorcy i wywołało emocje. Nawet najlepszą histora, będąc obojętna odbiorcom, stacza się w niebyt.

  30. Super recenzja choć brakuje mi "ratingu". Najbardziej mi brakowało w filmie rozbudowy uniwersum. Ani razu nie zostało wspomniane że Batman jest "master builderem" i jego moc polega też na kreatywności, że "phantom zone" jest… częścią spirytualistycznego folkloru (?) lego-ludków (?) co też można było rozwinąć, jak w pierwszej części. A oprócz tego historia była zbyt ckliwa przez co…no trochę nudna. Uważam że Joker był super a jego stosunki z Batmanem były rozbudowane prawie na takim samym poziomie co w Dark Knight 😂 Dla mnie 5- na 6.

  31. Czy tylko dla mnie ten film był dziwny. Wole Lego przygoda śmieszniejsza i fajniejsza. Ale postacie słodkie:-)

  32. Hej Ichabood pokaż, że obchodzi cię ten twój nic nieznaczący widz ( ja ) i odpowiedz mi na pytanie. Rozmyślam nad zakupem kamery do vlog'ów, oraz by była taka w miarę dobra- zajmuję się reklamą, oraz efektami specjalnymi w AE i serio wypruwam flaki by efekty były jak najlepsze itp. ale gdy nagrywam kamerką za 30 zł w tesco to niezbyt dobrze to wygląda. Dlatego chciałem się spytać jaką polecasz, albo z jakiej korzystasz ( 0:29 ). Byłbym wdzięczny. Granica cenowa to ok. 1700 zł?
    Dziękuje,
    -Twój nic nieznaczący widz xd

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *